środa, 21 stycznia 2015

AGRO AGRO-turystyka

Ruszamy z kopyta!
Tak tak i to już niedługo. Będziemy Was zapraszać i zachęcać do odwiedzania naszej Buchmili.
A tymczasem nasze logo.

Dzieło męża. Jak wam się podoba?
Wkrótce więcej informacji na ten temat na blogu, będzie można też nas śledzić na facebook'u.

poniedziałek, 19 stycznia 2015

Tęsknota za wiosną radosną..

Mam wrażenie że na blogu wciąż króluje zima. Ciekawe dlaczego ;) 
Tak dawno tu nie zaglądałam, że aż pajęczyną zarosło, a wystarczyłoby tak przelecieć miotłą choć raz w miesiącu, ile by tych miotłowych zamieceń było?- ze dwanaście. A ile się wydarzyło przez ten czas, ehh.  Aż nudne te moje tłumaczenia, co nie? Było, minęło.

W każdym razie zaczynając po raz nie wiem już który od początku i ponieważ jest trochę zaległości do ogarnięcia wybaczcie ale posty ze zdjęciami nie będą w wielkim porządku chronologicznym, przeszłość będzie przeplatać się z teraźniejszością. Zabrzmiało patetycznie :)

Jemiołów.
W tej przepięknej wiosce mieszkamy już ponad dwa lata. Nie sposób się w niej nie zakochać. 
Kiedy ostatnio pomyślałam przez chwilę że miałabym się stąd wyprowadzić, to przez tą chwilę właśnie zabrakło mi powietrza. Tak po prostu nie mogłam oddychać. Pomyślałam sobie, tęskniąc za wiosną i latem, bo dla mnie to ukochane pory roku, że to miejsce dla mnie to taka moja Toscania.
Nikt niestety nie przekona mnie do jesieni ( z wyjątkiem pięknej, pogodnej, złotej), a tym bardziej do zimy, chyba że trwałaby nie dłużej niż miesiąc z temperaturą na poziomie -1,-2 i śniegiem oczywiście. Teraz każdy mi powie, że wiosną też może być paskudnie, oczywiście że tak, ale nikt mi nie zaprzeczy, że będą kwitły jabłonie i wiśnie, żonkile i tulipany i cała reszta zieleni budzącej się do życia. SŁOŃCA potrzebuję, jakoś zaraz chce się żyć, tak bardziej :)

WSCHÓD

I ZACHÓD SŁOŃCA 





czwartek, 10 kwietnia 2014

Nauka nie idzie w las, ale w las idziemy po naukę.

W ostatnią sobotę mieliśmy okazję całą rodzinką uczestniczyć w czynie społecznym jakim było sprzątanie Łagowa. Akcję wymyślił i zorganizował nasz znajomy Krzysztof, który poprosił o pomoc i wsparcie gminę oraz Zakład Gospodarki Komunalnej. Niestety rezultaty były oczywiste: wiele worków ze śmieciami wyzbieranymi w okolicach parku i rezerwatu. Zdaje się że najwięcej po sobie zostawiają pseudo wędkarze- puszki po kukurydzy, worki po zanętach i oczywiście puszki i butelki po "napojach".
Ale nie to nie o to nam chodziło. Najważniejsze było zaangażowanie naszych dzieci. Nie widziałam jeszcze takich chęci w sprawie naprawy świata :) wyprzedzały się nawzajem: to moja butelka, to mój papierek mając w oczach zniesmaczenie i powtarzając w kółko: "mama bleeeee". Oczywiście razem z mężem stale powtarzaliśmy co należy, czy czego wręcz nie należy robić by nie dopuszczać do takich sytuacji. Bo przecież łatwiej jest zawsze zabrać swój śmieć ze sobą, czy wrzucić do najbliższego śmietnika niż potem tracić cenny czas na ich zbieranie. A wszystkim zależy na tym by świat a szczególnie najbliższe okolice były czyste, by zwierzątka w nim żyjące nie były narażone na niebezpieczeństwo zranienia się zbitą butelką, by po prostu było nam przyjemnie.
Po tym wszystkim po południu Paweł jadąc z Witkiem na poligon powędkować również zabrali ze sobą worek i rękawiczki i wyzbierali sporo puszek po piwie :(.
Mam nadzieję że dzieci wyniosły z tego dnia odpowiednią naukę i nie tylko będą o tym same pamiętały ale mówiły o tym innym. Będziemy nieustannie przypominać, by nie zapomniały :)
Akcja w naszym wykonaniu trwała ok 1,5 godziny, ale każdy kto ma dzieci może się domyśleć ile ciekawych rzeczy po drodze się naoglądaliśmy- chore drzewka ociekające niebieską żywicą, parę żabek skaczących po drodze, kwitnące kwiatki, puszczające pąki drzewa, śpiewające ptaszki..
Wracając odwiedziliśmy naszą ukochaną babcię i prababcię Anielkę, która jak zwykle uraczyła nas sokiem własnego wyrobu, herbatą i słodkościami.
Niestety nie mamy żadnych zdjęć z wyprawy- wyjątkowo pozostawiliśmy nasze sprzęty w domu, za to jest nagranie z TV a w nim MY :) Zapraszam do obejrzenia:
http://www.tvp.pl/gorzow-wielkopolski/aktualnosci/spoleczne/lagow-mieszkancy-w-czynie-spolecznym-posprzatali-miasteczko-do-pracy-nie-trzeba-bylo-namawiac-wedkarzy-i-urzednikow/14682794

sobota, 25 stycznia 2014

hu hu ha....nasza zima...


Raczej nie jest taka zła. Choć ostatni tydzień trochę przymroziło to cieszymy się, że słońca dostatek. Pamiętacie jak w zeszłym roku liczyliśmy słoneczne dni zimy? Przynajmniej teraz go nie brakuje, a że zimno, no cóż trzeba się cieplej ubrać ot tyle. Czekamy, aż stawek zamarznie wystarczająco i łyżwy na nogi. Mąż planuje jutro. Zobaczymy co z tego będzie. Śniegu tyle co w zeszłym roku nie ma dlatego powspominam:

widok z na stawek
widok z naszego pokoju dziennego




















A to tegoroczny bałwan w stylu industrialnym :)

A tymczasem robota pali się P w rękach, jak to mówi jest wkręcony :) w niedługim czasie powinna zatem powstać toaleta dla gości na dole w tzw. recepcji. W końcu nie będzie trzeba biegać około 200m w potrzebie :)
Ja rozmyślam nad tym jak urządzić pokoje, a w tej chwili jeden w kolorze ciepłego kakao. Jak dobrać dodatki by było w nim ciepło i przyjemnie, by nie było zbyt ciemno i przytłaczająco? To nie takie proste jakby się wydawało na pierwszy rzut oka. Każda rada cenna. Postaram się niedługo powrzucać trochę inspiracji. Może tak będzie łatwiej myśleć :)
Miłego wieczoru